Kategorie: Wszystkie | kursy krok po kroku
RSS
poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Zapraszam na nową stronę bloga:

http://agnieszkababulewicz.blogspot.com/

Romantycznie, kwieciście... dla każdego znajdzie się filiżanka kawy lub herbaty i miejsce w przepastnym fotelu.

20:47, net.zuzaczek
Link Komentarze (1) »
piątek, 17 kwietnia 2009
Zadzwoniła dziś do mnie Matula z radosną wieścią, że w nocy z niedzieli na poniedziałek zapowiadali przymrozki. I to takie mało "przy" a bardziej "mrozki". Teraz usiłuję wymodlić cudowne rozmnożenie agrowłókniny, żeby moje ukochane badylki pootulać. Badylki pączkują jak szatany nic sobie nie robiąc z ponurych wizji Kreciej Pogodynki a ja muszę teraz kombinować jak im te pączki ochronić. Surwiwalowe róże to mały pikuś, gorzej z wisterią i magnolią, bo chcąc fundnąć sobie angielski ogród nasadziłam takich skomplikowanych roślinek nie bacząc, że na Podlasiu nawet przebiśniegi kiełkują od razu zaopatrzone w szalik i nauszniki (napłatkowniki?).
Trudno. Cierp ciało jak chciało. Najwyżej będziemy nocą całą rodziną chuchać na roślinki.
Jeśli już o mrozie mowa, to na rozgrzewkę najlepsza jest herbata (wersja oficjalna). Po lekturze zaprzyjaźnionych blogów, gdzie śnieżno na zdjęciach od białych mebli i bibelotów (co mi się szalenie podoba), postanowiłam też coś pobielić.
Niniejszą herbaciarkę pobieliłam farbą akrylową, solidnie przeszlifowałam i zamiast lakierowania wywoskowałam naturalnym woskiem o przepięknym zapachu.



20:53, net.zuzaczek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 16 kwietnia 2009
Jedno wiem na pewno- Nessa ma Koronę Niebieską zapewnioną. Amen! Jej zawdzięczam (Nessie, nie koronie) obecny wygląd nowego blogu. Cały wczorajszy wieczór zmagała się z moją ignorancją w dziedzinie HTML-u łopatologicznie tłumacząc mi zasady wstawiania grafiki na stronę blogu. Walcząc z wiatrakami w postaci moi , pewnie nie raz wgryzła się w klawiaturę i tylko szlachetność serca powstrzymuje ją od roszczeń za zniszczony (w afekcie) sprzęt domowy. No ale baba uparła się, żebym "własnemi rencami" wszystko wstawiła, więc sama jest sobie winna.
Ok. Żarty na bok i czas na pieśń pochwalną. Dzięki Nessie wiem teraz mnie więcej...(z naciskiem na "mniej") z czym się je grafikę blogerską. Je się ze łzami i odciskami na mózgu..ale i wielką satysfakcją, że SAMA to zrobiłam (czytaj - wstawiłam gotowe kody przesłane przez Ness, w miejsce dokładnie wskazane paluszkiem przez Mistrza).
No i mamy nadzieję, że Wam się podoba.
Zachęcam też Was przy okazji do odwiedzenia blogu Ness. Jeśli chcecie zobaczyć co można zrobić ze starymi fotografiami, jeśli (tak jak ja) przedkładacie listy pisane piórem ponad te wysyłane e-mailem, to koniecznie musicie tam zajrzeć! Koperty projektowane przez Ness są stworzone dla romantycznych listów. Powinny być dostarczane przez Hermesa, bo powierzanie ich naszej kochanej poczcie zakrawa na profanację.

Napisałam już jaka jestem leworęczna w dziedzinie HTML-u, więc dla poprawienie sobie humoru przedstawiam serię kwiatową, adekwatną do nowej oprawy blogu;)
15:21, net.zuzaczek
Link Dodaj komentarz »
środa, 15 kwietnia 2009
Po każdej świątecznej przerwie w tworzeniu „artisticznym” przeżywam swoiste odmóżdżenie. Nie wiem jaka jest przyczyna nagłego odpływania weny. Najprawdopodobniej cholesterol przytyka arterie i niedotleniony mózg gorzej pracuje. Na szczęście tym razem nie mogłam zanurzyć się całkowicie w urokach stołu (szczątki diety pooperacyjnej) i pewnie dla tego muza wróciła nader szybko "natychając" mnie na zrobienie bardzo babcinego pudełka na herbatę. Ozdobione tylko jednym, lekuchno przetartym ornamentem miało z założenia wyglądać jak odziedziczone po prababci.

 

17:19, net.zuzaczek
Link Komentarze (2) »
wtorek, 14 kwietnia 2009

Lany Poniedziałek na szczęście już za nami i na szczęście suchą stopą przechodzony. Barbarzyński to zwyczaj, szczególnie na początku kwietnia, gdzie i tak sopel z nosa mi zawsze wisi. Dodatkowo „złota polska młodzież” zbrzydziła mi już dawno tą staropolską tradycję stosując nader nikczemne rozwiązania, do których należy wylewanie wiader wody z okna na piętrze (stań draniu przede mną twarzą w twarz), dodawanie do wody śmierdzących specyfików..etc. Nie będę tu opisywać wszystkich przypadków bo a nóż „złota polska młodzież” się zainspiruje i będzie na mnie (choć wydaje mi się, że interesują ją blogi o innych treściach i tu nie zaglądają).

Na szczęście w domu udało mi się przeforsować fakt niezbity, że polewane były i być powinny wyłącznie panienki na wydaniu. Ja, jako podwójna mężatka (nie na raz, żeby nie było niejasności) podwójnie się zdezaktualizować w temacie polewania raczyłam i NIE ŻYCZĘ sobie olewaną i polewaną być. O!

No dobrze.

Obiecałam Wam nie tak dawano wrócić do tematu krasnali ogrodowych. Otóż, idąc za modą postanowiliśmy i naszym ogrodzie postawić rzeźbę. Oczywiście w ogrodzie przed Hobbidomem nie stanie ani Świątek ciosany siekierką ani tym bardziej plastikowy krasnoludek. Naszych drzwi będzie pilnował jeden z poddanych Durina. Wyrzeźbienia podjął się mój tata a żeby nie zapomniał o obietnicy podarowałam mu na Wielkanoc pisankę „przypominajkę”

 

Krasnoludzka pisanka

12:40, net.zuzaczek
Link Komentarze (2) »
sobota, 11 kwietnia 2009
 

Wielka Sobota, jak co roku od zarania dziejów jest rewią wielkanocnych koszyczków. Skromne, malutkie i delikatne, wstydliwie kryjące się za białą, haftowaną serwetką, udekorowane łapkami dzieci…obok nich inne – rozrosłe jak baobaby, rozpychają się kiełbasą i kilogramowymi drożdżowymi babami, z zadartymi nosami krzyczą dostatkiem….i brakiem umiaru.
Pamiętajmy, czym jest Wielkanocny Koszyczek.To nie lalka Barbie ani Macdonald. Zachowajmy więc umiar i odpuśćmy sobie wyścig o „największy i najcięższy”. Niech będzie najskromniejszy – i tak nasze dzieci dumnie będą go niosły do kościoła.
W tym roku upiekłam "do koszyczków" biszkoptowe ciasteczka - pisanki i zajączki. Obok miniaturowych babeczek prezentowały się bardzo kolorowo.
Życzę Wam spokoju serc i radości dusz w te najpiękniejsze Święta.
Życzę wytchnienia od codzienności, spotkań z rodziną i przyjaciółmi (z dala od telewizora), szczęśliwych powrotów dla tych, który wyjeżdżają.
Do zobaczenia po Świętach!
15:49, net.zuzaczek
Link Komentarze (3) »
środa, 08 kwietnia 2009
Niepomna naglących zamówień (spokojnie, wszystkie będą na czas), pół wczorajszego dnia spędziłam w ogrodzie sadząc róże. Dwie nowe - o wdzięcznej nazwie Astrid Lindgren - powinne wg. opisu rosnąć nawet na kamieniach i to na Biegunie Północnym; czyli w sam raz nadają się na hardkorowe przeżycia ze mną w roli ogrodniczki.
Pozostałe, błękitnookie arystokratki przesadziłam obok Astrid. Niech się od niej uczą surwiwalu. Poprzednio rosły wśród poziomek gdzie teraz posieję szpinak i inne zieleninki. Moje dzieci uwielbiają szpinak - taki tuszony z czosnkiem i masełkiem - pewnie dla tego, że nigdy nie były faszerowane nim na siłę.
Zastanawiam się, czy obok zieleninek nie zmieściła by się dynia?? Bo sąsiednią grządkę- jak w ubiegłym roku- zagospodaruję ziołowo, między innymi bazylią która rośnie mi tam jak kuzynka baobabów. Obym tylko zdążyła na czas przygotować kolejną rozsadę, bo w zasianą i już kiełkującą nasikała kotka...i musiałam wszystko zaczynać od nowa.
Poczekamy, zobaczymy.
Na razie przedstawiam kolejne pisaneczki (dla znajomej dziatwy) i decoulavendę z mojej pracowni. Ornamenty na chusteczniku miały być odbite stemplem, jednak tusz mi *&*^%^*&%$#* i musiałam namalować je ręcznie.
11:37, net.zuzaczek
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 06 kwietnia 2009

Dziś rano dostałam objawienia czasoprzestrzennego. Ktoś mi ukradł jeden tydzień i w tą niedzielę już będzie Wielkanoc. Straszna sprawa! Powinnam mieć już rozpiskę „co, gdzie kiedy i jak” piec, gotować, dekorować. Tymczasem menu mam jeszcze w proszku a na domiar wszystkiego parę ważnych zamówień do zrealizowania. Powinnam teraz zamiast to pisać, siedzieć w pracowni i „potworzyć”, ale wpadłam w typową panikę „szlagszlagszlagNiewyrobię się” i muszę zebrać myśli.

Dla uspokojenia nerwów zaczęłam przystrajać kominek. Główny element dekoracyjny zrobiła Kasia – moja Pakamerowa koleżanka.

easter

 

Pozostając w temacie dekoracji – wizytówka dla małej Mai ;)

deseczka z imieniem

 

11:52, net.zuzaczek
Link Komentarze (4) »
sobota, 04 kwietnia 2009
W Pakamerze...
Bardzo lubię tą serię "drewno i len". Uważam ją za wyjątkowo udaną. Alternatywną do mojego kwiatowego decou ale równie romantyczną - mimo oszczędnego dekorowania.
Zapraszam do lektury: link

09:48, net.zuzaczek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 03 kwietnia 2009

Przed paroma dniami, do swojego domku a naszego ogrodu wróciły szpaki. Teraz nareszcie wiem, że naprawdę przyszła wiosna. Pani Szpakowa chce być „trendy” i przemeblowuje domek na tegoroczną ptasią modę, Szaleje po okolicy jak na wyprzedaży w Ikei a Pan Mąż najczęściej siedzi na dachu budki i drze dziób ze szczęścia, że płacić za zakupy nie musi.

szpak

Kota zafascynowana nowymi lokatorami przyrosła do drzwi balkonowych i dostaje nerwowych drgawek.

Starszy syn oflagował się we własnym pokoju i protestuje. Zakochane szpaki mają domek akurat na wysokości okien jego sypialni, więc ostatnio Starszy wstaje skoro świt.

A to luźna wariacja na temat wiosny, budek i szpaczków…

birds decoupage

birds decoupage

19:49, net.zuzaczek
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12