Kategorie: Wszystkie | kursy krok po kroku
RSS
poniedziałek, 30 marca 2009

Dekoracji Wielkanocnych ciąg dalszy. Tym razem zrobiłam (o dziwo!) coś dla siebie – cynkową wanienkę pomalowałam białą farbą akrylową i udekorowałam świątecznym motywem. Super! Będzie na kwiatki tudzież bazie. Jednak moje dziecię (młodsze), kiedy zobaczyło owo dzieło wiekopomne, stwierdziło „- Mama, to jest kaczy staw!”

Cóż, niezbadane są meandry świadomości artystycznej moich dzieci. Mam tylko nadzieję, ze nie ma w tym kontekstu politycznego. Niniejszym przedstawiam:

Hm....."Kaczy Staw"

wielkanoc
 
17:17, net.zuzaczek
Link Komentarze (7) »
piątek, 27 marca 2009

„-No chyba nie będziesz pisała o porządkach?” zapytała moja matula, widząc jak zasiadam przy klawiaturze z chwalebnym zamiarem napisania o Wielkanocy. Zimny dreszcz przeszedł mi po placach „ –A Boże broń” pomyślałam, jak nic oglądalność bloga spadła by do zera, albo i admini w ogóle by mi go wykasowali za stresowanie społeczeństwa. Przyjmijmy więc, że mieszkanie sprzątnie się samo, okna umyje wiosenny deszcz, a my poświęćmy się, jak pani Alutka z „Rodziny Zastępczej”,  krzewieniu kultury i sztuki.

Wielkanoc to moje ulubione Święta. Zielone, radosne, pełne zapachu wiosny….i ulubionych potraw (1001 sposobów na przyrządzenie jajka). Nawet dekoracje są weselsze, bardziej kolorowe, różnorodne.  Wystarczy do flakonu wstawić byle jaki badyl, powiesić pisankę i radochy ma się co niemiara, bo za parę dni na pagaju pojawią się zielone listki, a jak mamy szczęście to i forsycja zakwitnie. Natura sama robi za nas kawał dobrej roboty, wystarczy tylko odrobinkę jej pomóc swoją wyobraźnią i nasz dom będzie zachwycał tak, że znajomi wracając do siebie pociągną szczęki po schodach.

W dodatku moja rodzicielka- będąc na spółę z tatą genetyczną przyczyną moich niezaprzeczalnych zdolności plastycznych- dostarcza mi co i rusz nowych pomysłów. Może uda mi się ja kiedyś namówić na samodzielne decoupagowanie – bo jak na razie tylko wycina motywy z serwetek;).

Wymyślone przez mamę: kieliszki do posadzenie rzeżuchy (z połówek wydmuszek gęsich) i pisaneczka bardzo świąteczna

easter

easter

12:44, net.zuzaczek
Link Komentarze (7) »
czwartek, 26 marca 2009

Wróciła mi wiara w polską literaturę „kobiecą”. Po ciężkostrawnej niby stary bigos Grocholi, dostawałam wysypki na sam widok tego typu książek. Polska mistrzyni humorystycznego kryminału, Chmielewska też mnie rozczarowała ostatnimi zakalcami, więc przez dłuuugi czas nie wyściubiałam nosa poza literaturę s-f i fantasy.

Aż nagle…kiedy dogorywałam z nudów w sypialnianym zaciszu poszpitalnym, matula kupiła mi „Zatokę trujących jabłuszek” Moniki Szwai. I tak „od zadniej strony” przekonałam się na powrót do polskich autorek. Od tyłu – bo „Zatoka” to ostatnia cześć serii „Klubu Mało Używanych Dziewic”.  I polecam. Nawet z czystym sumieniem. Jako poczytajkę na rozweselenie, niezobowiązującą książkę do autobusu. Taką, przy której nie trzeba dużo myśleć.

A do leciutkiej książeczki czekolada (niekoniecznie light) i kawa podana na koronkowo-kwiecistej tacy. Smacznego.

taca decoupage

taca decoupage

15:34, net.zuzaczek
Link Komentarze (5) »
środa, 25 marca 2009

Mimo pogody sugerującej, że Indianie nadal chrust zbierają - postanowiłam zainaugurować sezon wiosennego siania ziół. W skrzyneczkach oczywiście, i w domu oczywiście - bo w kożuchu, rękawicach, czapce-uszance i walonkach raczej niewygodnie by mi było- a to na razie niezbędny zestaw garderoby podwórkowej.

Mam nadzieję, że zasłyszane wieści o poprawie aury się sprawdzą, bo mam zamiar skorzystać z dobrodziejstw Dworskiego Jarmarku w Kiermusach. Może uda mi się kupić jakieś ciekawe starocia do „przedecoupażowania”. Wiosna idzie to niech i one poczują w kościach „drugą młodość”. Byle tylko chęć recyklingowej kuracji odmładzającej nie spowodowała gwałtownego zeszczuplenia mojego portfela, bo taki jarmark to straszne wyzwanie dla mojej słabo-silnej woli. Cóż, w razie czego poproszę męża, żeby mi w ekstremalnych momentach oczy zakrywał.

 

W pracowni tymczasem też zrobiło się ziołowo…

herbs & flowers

herbs & flowers

rosmarin

mięta

 

14:09, net.zuzaczek
Link Komentarze (8) »
wtorek, 24 marca 2009

Podobno wieczorem nie powinno się jeść słodyczy...ale jak oprzeć się takim słodkościom serwowanym przez Magdę??

candys

18:36, net.zuzaczek
Link Dodaj komentarz »

Czas zacząć wypisywać pocztówki Świąteczne. Zastanawiam się tylko czy dobrze wybrałam motywy? Zajączki i kurczaczki dostają dygotania pępków od zimna, bazie sztywnieją na mrozie a beczenie owieczek zamienia się w szczękanie zębami. Za to z chowaniem prezentów w ogrodzie nie będzie w tym roku problemów. Wrzuci się je w jakąś zaspę i niech dzieci ryją.

A pocztówki powysyłam z choinkami….

Za to w pracowni i duszy maj. Pomysły tłoczą się w kolejce do realizacji… Tym razem „na tapecie” są pudełka do segregowania filmów.

Jedno dla niepoprawnej romantyczki, drugie dla poprawnego podróżnika.

cd box

co romanic box

cd box

co trawel box

12:35, net.zuzaczek
Link Komentarze (5) »
niedziela, 22 marca 2009

Zupełnie przez przypadek znalazłam w "Czterech Kątach" coś znajomego....moją zimową tacę....;)

cztery kąty

taca

18:03, net.zuzaczek
Link Komentarze (10) »
sobota, 21 marca 2009

Kic kic...jestem króliczkiem doświadczalnym. Wczoraj, będąc w szpitalu na badaniach kontrolnych, dowiedziałam się od mojego przemiłego Pana Chirurga, że byłam operowana trochę inną, eksperymentalną metodą. Skubaniutki powiedział mi o tym dopiero jak wyniki potwierdziły skutecznośc operacji ;). Żarty żartami ale do nóg mu padam za ten kawał dobrego cerowania jaki zrobił na moich podrobach. Zuch z niego!

Jednocześnie z chirugrami, też popracowałam igłę i nitką i nareszcie udało mi się skończyć serwetę, którą zaczęłam wyszywać dzień przed operacją. Biorę to za dobry omen i zakończenie szpitalnego etapu mojego życia.

serweta xxx

Kawa, ciacho to i nie może zabraknąć słodkości decoupage. Przedstawiam wam bombonierkę z karteczką na dedykację...albo na przespis domowych pralinek..

chocolat box

18:03, net.zuzaczek
Link Komentarze (7) »
środa, 18 marca 2009

Ruszyło się nareszcie nasze urządzanie domu. Konkretnie ruszył się mój mąż i portfel. Mąż – bo nareszcie poprzybijał listwy do ścian w salonie. Listwy pierwszy rok czekały w garażu na polakierowanie a następne pół roku na przymocowanie. Doczekały się. Teraz musze tylko kupić odpowiednie zasłony (tymczasowe wiszą już niemal dwa lata) i ta cześć mieszkania zacznie wyglądać tak jak to sobie zaplanowałam.

Mój portfel zaś, ruszył się z powodu zakupu komody łazienkowej (białej, z wiklinowymi koszami wyściełanymi materiałem w róże). Były do kompletu jeszcze krzesła, ale jak zobaczyłam ich cenę to weszłam w stan przedzawałowy i postanowiłam ratować własne zdrowie domowymi sposobami. Nie była to wysokoprocentowa nalewka z malin -(czeka na koniec mojej rekonwalescencji)- a krzesła, które parę lat temu kupiłam w ikei z myślą o przyszłym pomalowaniu.

No i się jedno doczekało. Z rozpędu machnęłam jeszcze różany „zydelek” i wieszak, który nie wyszedł jeszcze z lakierni.

różane krzesło

różane krzesło

różany komplet

14:32, net.zuzaczek
Link Komentarze (10) »
wtorek, 17 marca 2009

...Cukierenkę otworzyła na "czas określony" Jadwiszka. Na szczęśliwców czekają między innymi piękne kolczyki...

jadwiszkowe

19:28, net.zuzaczek
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3