Kategorie: Wszystkie | kursy krok po kroku
RSS
czwartek, 05 marca 2009

Zmobilizowałam się i zaczęłam robić yayca. Czas po temu najwyższy bo ubiegłoroczne w przeważającej liczbie zostały uniesione w siną dal przez "krewnych i znajomych królika" i nie mam czym udekorować domu. Na domiar złego walczę z pooperacyjną "anomalnią anatomiczną" którą odkrył mój Młodszy. "-Babcia ma jeden pępek, Boguś ma jeden pępek, ja mam jeden pępek...ale dorośli to mają dwa pępki" -  stwierdził po oględzinach mojego nieszczęsnego brzucha. Na moje wyjaśnienia, że ten drugi to jest po operacji jaką mi zrobił pan doktor, zamyślił się głęboko i nieufnie zapytał: "-Ale ta pani doktor do której chodzimy, to nie robi takich dziurek w brzuchu?"...

Poniżej zdjęcia pierwszych "zniesionych" pisanek a na jutro postaram się opracować kurs pisankowy "krok po kroku".

 pisanka

pisanka

15:57, net.zuzaczek
Link Komentarze (10) »
środa, 04 marca 2009

W ramach relaksu zanurkowałam w moje lawendowe zbiory. Wynikiem nurkowania były kolejne lawendowe drewienka. Po zrobieniu zdjęć okrągłego, uznałam jednak, że czegoś mi brakuje. Mmmm...wspaniale wyglądało by napełnione pralinkami z białej czekolady...trufelkami nurzanymi w kokosowej posypce. W te pędy zadzwoniłam do mężczyzny mojego życia, żeby kupił mi takowe cymesy. Zjawił się z pudełkiem Rafaello - bo nic innego białego nie było. "-Ale ty wiesz, że nie możesz tego zeżreć?"- zapytał na wszelki wypadek. Niby taki troskliwy a ślina mu ciekła z pyska. Pewnie jutro już ich nie będzie...W każdym razie w stylu Baletu Teatru Wielkiego, (czyli po cichu i na palcach) udało mi się przemycić na blog trochę zakazanych na razie dla mej duszy udręczonej - słodyczy...

Samoudręczonej właściwie, bo z zapałem godnym kamikadze szaleję od dni paru na blogach kulinarnych w poszukiwaniu przepisu na tort imieninowy dla mężowego. Siorbiąc zmiksowany obiadek pożeram oczami naleśniczki, krokieciki,szarlotki i pączusie. Ale jeszcze nadajdzie mój czas! O TAK!!

lavender

lawendula

czekoladki

08:56, net.zuzaczek
Link Komentarze (7) »
niedziela, 01 marca 2009

W tym roku Wielkanocny rwetes zaskoczył mnie ledwo wybudziłam się po narkozie. Na forach robótkowych przybywa pisanek, kurczaczków, zajączków, króliczków...Trzeba zabrać się za Świąteczny nastrój w domu i zagrodzie. W sumie i dobrze, bo na szlifowanie drewna nie mam na razie siły.

W ramach rozgrzewki postanowiłam zrobić trochę nietypowych pocztówek Wielkanocnych - z płyt kompaktowych. Można je też wykorzystać jako Świąteczną dekorację. A jeśli nasz mąż ostatnio więcej czasu poświęca na gry komputerowe niż dla nas, możemy połączyć przyjemne z pożytecznym i „zdecoupagować" Battle Fronte, Hearts Of Iron czy Cossaca. Jak się zdenerwuje wzrośnie jego skuteczność przy trzepaniu dywanów. Same plusy!

kurs decoupage

Do wykonania pocztówki/zawieszki potrzebne nam będą:

1. Płyta kompaktowa

2. Dwie kartki papieru do drukarki

3. Brystol

4. Klej do decoupage lub rozwodniony wikol (konsystencja mleczka do kawy)

5. Serwetka z motywem Wielkanocnym

6. Lakier wodny akrylowy( w tym wypadku 3v3 do parkietów)

7. Nożyczki

8. Dwa pędzle płaskie - jeden do kleju a drugi, szerszy do lakieru

9. Wstążka atłasowa

10. Tasiemka/sznureczek/koronka do oklejenia brzegów płyty

12. Wiertarka lub dłutko do zrobienia otworku w płycie

13. Papier ścierny owinięty na drewnianym klocku

14. Klej do umocowania tasiemki (polecam „Magic").

 

kurs decoupage   kurs decoupage

Przygotowanie płyty

Papierem ściernym dokładnie wygładzamy płytę przy okazji ścierając z jej powierzchni wszelkie nienawistne strzelanki, wybuchy i pościgi. Następnie odrysowujemy na brystolu 3-4 kółeczka odpowiadające średnicy otworu płyty. Wycinamy.

Jedną stronę płyty smarujemy klejem i dokładnie naklejamy na nią białą kartkę. Wygładzamy tak, żeby nie pozostały pęcherzyki powietrza. Obracamy płytę i w środek wklejamy kółeczka wycięte z brystolu.

Kiedy klej wyschnie, naklejamy na wierzch drugą, białą kartkę. Po wyschnięciu całości docinamy brzegi do krawędzi płyty.

 

kurs decoupage kurs decoupage

 

Przygotowanie motywu i naklejanie

W tym wypadku wybrałam kompozycję od razu gotową do naklejenia. Wystarczyło odciąć wybrany fragment serwetki i rozwarstwić (serwetki składają się z trzech warstw - do naklejenie wykorzystamy tylko tą z nadrukiem).

  kurs decoupage  kurs decoupage

Powierzchnię przygotowanej „surowej" zawieszki smarujemy klejem tak, żeby warstwa kleju była równa ale nie za gruba. Chwilę czekamy, aż klej przestanie być bardzo mokry (inaczej serwetka mogła by nam się porwać) i delikatnie zaczynamy naklejać obrazek, stopniowo wygładzając go bokiem dłoni. Zmarszczki i bąbelki powietrza musimy usunąć w miarę szybko, dopóki jeszcze serwetka nie nasiąknie i nie zacznie przyklejać się do palców.

Następnie pędzelkiem umoczonym w kleju (nie za dużo tego kleju) wyrównujemy obrazek równomiernymi pociągnięciami od środka ku krawędziom. Po wyschnięciu dekoracji wyrównujemy krawędzie nożyczkami. Jeśli chcemy wypisać na płytce życzenia - druga stronę pozostawiamy jednolitą (nie nakładamy też na nią lakieru). Ogólnie przyklejanie serwetki polega na tym by robić to w miarę szybko (uwaga-nasiąka!) i ostrożnie (uwaga-rwie się). Przy wygładzaniu pędzelkiem trzeba też zwrócić uwagę czy kolor się nie rozpuszcza - niestety, niektóre serwetki są na tyle wredne, więc ostrożnie operujmy klejem.


Lakierowanie i dopieszczanie

Kiedy zakończyłyśmy już nasze katorżnicze zmagania z serwetką i jesteśmy dumne i blade a zawieszka suchutka, możemy przystąpić do lakierowania naszego cudu.

Jako, że w założeniach dekoracja nie będzie wystawiana na ekstremalne warunki atmosferyczne tudzież szorowana pod kranem uznałam, że wystarczy jej do szczęścia 3-4 warstw lakieru, delikatnie przeszlifowanie papierem ściernym (szczególnie krawędzi) i warstwa kończąca sprawę ;).

Kiedy lakier dokładnie wyschnie naklejamy na krawędź zawieszki tasiemkę i wiercimy otwór na przewleczenie wstążki.

kurs decoupage  kurs decoupage
  

Same teraz widzicie jakie to banalnie proste i nietoksyczne (za wyjątkiem naklejania serwetki, kiedy trochę niecenzuralnych wypowiedzi może nam się mimochodem wyrwać).

***

Lakier o którym wspomniałam na początku, jest całkowicie bezzapachowy i posiada atesty do stosowania w pokojach gdzie przebywają małe dzieci, podobnie i klej nie powinien wywołać uczuleń więc może zaprosicie do wspólnego „decoupagowania" swoje pociechy? Wykonana przez nie zawieszka będzie prześlicznym wielkanocnym prezentem np. dla dziadków.

kurs decoupage

Życzę zatem powodzenia i zachęcam do zadawania pytań, jeśli pojawią się jakieś niejasności.

piątek, 27 lutego 2009

Wypionowałam się odrobinę. Przynajmniej na tyle, by zmusić moje komórki mózgowe do pracy. Dotąd dogorywałam w zaciszu sypialni i było mnie stać jedynie na wyszywanie serwety (jak skończę to pokażę). Kota dzielnie dotrzymywała mi towarzystwa:

kotka

W szpitalu leżałam 5 dni. Pomijając sam fakt, że przebywanie w takim miejscu do przyjemnych nie należy - to jak na szpital - było mi komfortowo. Co prawda wolę "blog romantyczny", od "blogu operacyjnego" - ale i na tym ostatnim też wesoło było. Szczególnie jak instrumentariuszka zaczęła się zastanawiać, dla czego nie działa na mnie "głupi Jaś" - na co ja oświadczyłam, że pewnie jestem zbyt inteligentna i byle głupota nie jest w stanie mnie powalić. Jak widzicie - sympatycznie;).

Jeśli ktoś zastanawia się, czy istenieje odpowiednik serialowej "Leśnej Góry" (czy jak jej tam) to właśnie w takim odpowiedniku sobie polegiwałam. I nie chodzi tu bynajmniej o wyposażenie (choć też wykracza ponad normę) a o życzliwość osób tam pracujących. Lekarze, pielęgniarki, salowe. Takiej ekipy ze świecą szukać.Dość powiedzieć, że mój chirurg właśnie dziś DZWONIŁ DO MNIE DO DOMU, spytać, czy aby nie umarłam.

No, ale było minęło. Odłączyli mi w końcu kroplówki i kazali jeść. Tylko nie powiedzieli jak - pewnie dużo jeszcze czasu upłynie zanim picie wody przestanie sprawiać mi problemy (o innych potrawach nie wspomnę). Zdjęli mi też kolczyki z brzuszka a przemiły pan chirurg (ten co dzwonił) zapewnił mnie, że nie będę do końca życia wyglądała jak narzeczona Frankenszteina i kariera w klubie GooGoo nie jest przede mną zamknięta. No zobaczymy. Na razie to mogę występować najwyżej w kronice kryminalnej. I to tej dla prawdziwych twardzieli.

Za to mam dobrą wiadomość dla odchudzających się. MOŻNA chudnąć pół kilo w ciagu doby nie będąc głodnym... Tylko jak tak dalej pójdzie, to będę musiała dwa razy wchodzic na blog, żebyście mnie zayważyli.

pierwsze pudełko nowego sezonu..."Montauban"

tea bag

 

12:55, net.zuzaczek
Link Komentarze (11) »
niedziela, 22 lutego 2009

Kochani!

Jestem. Nie napisze wiele, bo mam jeszcze wrażenie, moje komórki mózgowe przebywają w sobie tylko znanych krainach. Wybaczcie też ewentualne błędy i literówki.

O szpitalu krótko: operacja trwała ponad dwie godziny, w nagrodę za swoje cierpienia dostałam komplet sześciu kolczyków "hand made chirurgia ogólna" oraz uroczą bransoletkę z imieniem (od której miałam uczulenie). Poznaję też nowe, fascynujące przeboje kulinarne...(np. jajko miksowane z kartoflem).

Losowanie zostało przeprowadzone komisyjnie, w co musicie mi na słowo uwierzyć - bo nie miałam siły na zdjęcia.

Etui poleci do aga19791

Komplet papierów do Daisydecoupage

Proszę o podanie adresów na mój e-mail, przesyłki nadam najszybciej jak to będzie możliwe.

Przepraszam raz jeszcze za lakoniczność i obniżoną "kaloryczność" wpisu ale naprawdę nie czuje sie jeszcze zbyt twórczo.

 

10:52, net.zuzaczek
Link Komentarze (10) »
sobota, 14 lutego 2009

Moi mili. Żeby Wam się nie nudziło przez te dni, kiedy ja będę w szpitalu odbierała w naturze ułamek swoich składek zdrowotnych, postanowiłam moim czytelnikom zostawić  na te parę dni troche roboty.

Jeśli podobają się Wam moje prace, umieśćcie na swoim blogu zdjęcie tej, która najbardziej przypadła Wam do gustu i napiszcie dlaczego właśnie ta a nie inna zyskała wyróżnienie -oraz podajcie link do mojego bloga. Zdjecia moich wszystkich nowych prac znajdziecie w tej GALERII.

Kiedy uporacie się z tym zadaniem, dajcie mi znać komentarzem pod tym wpisem. Wśród wszystkich uczestników rozlosuję w niedzielę, (22go lutego) dwa "cukiereczki". Komplet papierów do decoupage (świetnie nadają się też do scrapków) oraz etui na okulary mojego autorstwa.

etui candys

 

Do zobaczenia!

08:09, net.zuzaczek
Link Komentarze (30) »

Przed samym "urlopem" spotkała mnie wielka niespodzianka Martek, uznała, że  podoba jej się to co robię;).

kreative

Dziękuję! Ja mogę wyróżnić wszystkie blogi na które zaglądam. Każdy z nich niesie dla mnie wiele inspiracji.

08:07, net.zuzaczek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 lutego 2009

Chciałam wszystkim podziękować za wspaniałe, niezwykle ciepłe e-meile jakie dostaję. Cieszę się, że moja tfffuurczośc radosna poprawia Wam humor i że lubicie tutaj zaglądać.

Aby zrobiło się jeszcze weselej, wiosenniej, słoneczniej zapraszam do mojego ulubionego miejsca na ziemi. Łatwo tam trafić...Proszę zamknąć oczy i marzyć:

 

 
A teraz, kiedy publicznośc została przychylnie usposobiona, możecie łaskawszym okiem zerknąć na ostatnie przed "urlopem" prace (ps. na blogu jeszcze się pojawię przed poniedziałkiem....z niespodzianką dla Was):
 
baaardzo stary kuferk z lawendą (odrapywałam go pozbywając sią jednocześnie negatywnych emocji - świetna terapia przez destrukcję)
 
lawender box

z kwiatem jabłoni...

apple flower

10:55, net.zuzaczek
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 lutego 2009

Wiem, co będę robiła po powrocie ze szpitala - zanim zdołam zabrać się za decoupage. Szlifowanie drewna wydaje mi się zbyt hardkorowe na pierwsze pooperacyjne dni, więc postanowiłam pobawić się troche w składanie biżuterii. Zapasy drucików wszelakich mam, kamuszki też się jakieś znajdą. Będę sobie mogła zrobić np. pięć identycznych kolczyków na te pięć dziurek co mi w brzuchu wywiercą...Takie skromne, malutkie kolczyki, coby za głośno nie dzwoniły przy tańcu brzucha. Jakby miał ktoś na zbyciu pięć DYJAMENTÓW, to chętnie przyjmę. Były by idealne.

A tak na poważnie. Zaświeciły mi sie oczy do kolczyków zrobionych przez Jadwiszkę i dostałam pozwolenie na ich skopiowanie. Jeszcze raz dziękuję!

biżu

 Idąc za ciosem zrobiłam jeszcze jedną parę - do mojej Gwiazdy Wieczornej. Niestety, widać różnicę w odcieniu srebra. No ale medalion miał prawo przez stulecia lekko zmienić barwę. Poprzednia właścicielka chyba o niego nie dbała...o Aragornie juz nie wspomnę. Drań rozbił go na drobne kawałeczki. Dobrze, że choć posklejał porządnie (ależ by się Arwena wściekła).

biżu

 

Aha...i serweta czeka na wyszycie...i felieton o pisankach dla BB...

15:35, net.zuzaczek
Link Komentarze (1) »
środa, 11 lutego 2009

Słońce zaszło, zatem mogę zacząć chwalić dzisiejszy dzień. Poranne odebranie poczty wprawiło mnie w dobry humor. Dostałam prezentację z bajką. Jako, że jestem szczęśliwą mężatką, bajka nad wyraz mnie rozbawila. Nie niosła bowiem ze sobą następstw w postaci gorzkiej zadumy ;). Oto:

Najkrótsza
i najpiękniejsza
bajka na świecie
*
Była raz sobie młoda dziewczyna, która zapytała pewnego chłopca czy chce ją poslubić.
Chłopiec odpowiedział - NIE.
I dziewczyna....
żyła sobie szczęśliwie bez prania, prasowania i gotowania.
Często spotykała się z przyjaciółmi, spała z kim chciała, zarabiała na siebie i wydawała na siebie zarobione pieniądze.
KONIEC
 
Problem w tym, że nikt nam w dzieciństwie nie opowiadał takich bajek
Za to wsadzili nas w bagno po uszy z tym cholernym Księciem z Bajki.
 
Tak prawdę mówiąc, to dobrze, że mi opowiadano tradycyjne bajki.
Rozpachnione konfiturki ponalewałam do słoiczków, przełknęłam gotowaną rybę w czasie kiedy rodzina zażerała się babką ziemniaczaną z domowymi powidłami, zamiast kawy wypiłam szklankę wody i odnoszę wrażenie, że dłuży mi się  czas oczekiwania na operację. Zdecydowanie nie lubię diet. Na pocieszenie poszłam do pracowni i skończyłam lakierować kolejne pudełeczka. Zmieniłam też album internetowy na Picassa. Multiply wcinało moje zdjęcia jak czekoladki. Teraz przejdzie na dietę. HEHEHE (złośliwe)
 
 chustecznik
 
horses
horses box
 


 
18:38, net.zuzaczek
Link Komentarze (3) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12