Kategorie: Wszystkie | kursy krok po kroku
RSS
wtorek, 10 lutego 2009

Bardzo spodobała mi się ta nazwa etui wymyślona przez koleżanki z forum.

 lawend

skrzypce

Dzisiejszy dzień rozpoczęłam niezwykle aromatycznie. Na blogu Olli zobaczyłam smakowite ZDJĘCIE i równie inspirujący opis konfitur pomarańczowych. Jako, że należę do tych poszkodowanych na umyśle osób, które uwielbiają robić przetwory, natychmiast zamieniłam natchnienie w czyn i skiknowszy po PRZEPIS rożpoczęłam mozolne obieranie pomarańczek.

Przy krojeniu owoców przeżyłam chwilę konsternacji. W przepisie stoi czarno na białym "białe skórki oraz pestki". Skórki owszem, ale przy pestkach moje pomarańczki okazały się niekompatybilne z przepisem z uwagi na brak nasionek. Mam nadzieję, że konfiturki nie stracą na swojej szlachetności i po przymusowej, pooperacyjnej diecie będę mogła się nimi do woli rozkoszować.

14:09, net.zuzaczek
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 09 lutego 2009

Każdy taki miewa. To taki dzień, kiedy szklanki same pękają, woda na herbatę się przypala i kończy się ulubiona kawa przy ciśnieniu 80/60. Na mnie padło wczoraj. Zazwyczaj pokorne serwetki, przy przyklejaniu dostawały bąbli i krost jak nastolatki z burzą hormonalną; a kiedy w końcu dały się rozporostować to na herbaciarkę wywróciła mi sie farba akrylowa....Finał - wszystko do szlifowania. Podczas robienia obiadu żeberko odkryło u siebie żyłkę podróżniczą i ścigałam je po całej kuchni (wraz z kotem). Finał - cała podłoga do mycia, wyżej wspomniana żyłka wraz z żeberkiem zjedzona przez kota a pies obrażony. Po tym maratonie postanowiłam sobie odpuścić i na resztę dnia zaległam z książką.

Ps. Poniższy komplet (szkatułka na ozdoby do włosów + szczotka) został szczęśliwie skończony w piątek, więc ominął go Armagedon. ( dziś wystawiłam go w Galerii Pakamera)

 komplet do włosów

i jeszcze lawendowa...

lavender

11:50, net.zuzaczek
Link Komentarze (3) »
niedziela, 08 lutego 2009

Kupiłam trawę dla kota. Po głębszym przestudiowaniu instrukcji wysiewu, doszłam z kotą do wniosku, że to będzie nasza najciekawsza uprawa:

instrukcja

Kota jest pełna optymizmu. Posiała...i....

cats

...i czeka aż wyrośnie.

cats

14:16, net.zuzaczek
Link Komentarze (4) »
sobota, 07 lutego 2009

 - oświadczyło moje Młodsze, po czym nałożyło sobie na głowę pokrowiec od "jaśka" i słodko usnęło. Śpi.

Kocham tą wieczorną ciszę, kiedy najmłodszy facecik zostanie sennie zneutralizowany, starszy amputowany od komputera zapada pod kołdrą z książką a mąż jeszcze nie zaczął chrapać. Cichymi wieczory przychodzą mi do głowy najlepsze pomysły. Nie warto takich chwil tracić na oglądanie telewizji. Te godziny są kompatybilne jedynie z książką i mruczeniem kota....

Żeby nie było tak anielsko, to muszę się Wam pożalić, że jakaś siła nieczysta pożarła część moich zdjęć z albumu MULTIPLY. A niech ją brzuch rozboli!!!! Nie wiem gdzie mam umieścic swoją galerię, żeby na drugi dzień zdjęcia były tam, gdzie je zostawiłam. Kto ma jakiś pomysł?

 chustecznik wieczorny

chustecznik

bardzo Żeglarskie etui

etui

aaa...kotki dwa

cats etui

 

20:12, net.zuzaczek
Link Komentarze (2) »
czwartek, 05 lutego 2009

Haha... Właśnie dowiedziałam się, jak będzie wyglądała operacja, która mnie wkrótce czeka. Myślałam, że zrobią mi w brzuchu jedną dziurkę...okazuje się, że PIĘĆ. Ciekawe, czy symetrycznie - mogła bym sobie zagrać w kółko i krzyżyk. A może te pozostałe cztery, to wyniki błędów pomiarowych? Ciężko przecież tak za pierwszym razem trafić we właściwy "podrób". Czuć się pewnie będę jak Boromir pod Amon Hen...pielęgniarki też do Orków podobne. Buchacha...Nic to, najwyżej zrobią mi sitko z brzucha i zainstaluję się  jako zraszacz ogrodowy.

Poza wyżej wymienionymi "radosnymi wieściami" praca wre, co niniejszym dokumentuję zdjeciowo:

tea party

tea party

tea party

14:15, net.zuzaczek
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 02 lutego 2009

Odkąd zima przepycha się z wiosną, pudełka na chusteczki stają się artykułem pierwszej potrzeby. Kartonowe szkaradztwo wkładamy szast prast do takiego futereliku i przy okazji niekontrolowanych wysięków z nosa, możemy przeżywać pozytywne uczucia estetyczne. Potraktujmy więc te chusteczniki jako swoiste placebo anty-kataralne.

Na zdrowie!

chustecznik

chustecznik

Ps. Na wyjście z domu polecam wynalazek Japończyków:

 na katar

19:51, net.zuzaczek
Link Komentarze (3) »
niedziela, 01 lutego 2009

Od poczatku  przeszczepiania Walentynek na grunt nasz rodzimy, okoniem staję. W myśl zasady, że tam gdzie wszyscy w lewo to ja w prawo (i proszę nie dopatrywać się w tym inklinacji politycznych). Obchodzę Walentynki i owszem... ale szerokim łukiem. Tak dalece nie po drodze mi do tego święta, że nie pamiętając o dacie 14 lutego umówiłam się z kumpelą w pijalni czekolady (kumpela też niereformowalna) i po mniej więcej kwadransie intensplot, dotarło do nas, że jedyny stolik nie zajęty przez obściskujące się pary - to nasz. HAHA. Roważyłyśmy trzymanie się za rączki, ale ograniczyło by nam to obżeranie się tortem, więc olałyśmy zarówno dziwne spojrzenia zakochanych jak i pana z kamerą, który chyba miał wizję arcyciekawego wywiadu.

W tym roku jednak spotkał mnie tzw "czyżyk" w postaci zapotrzebowania rynku na walentynkowe akcesoria. Osobiste animozje musiały ulec pod presją galerii i powstało min. takie etui (dla zakochanej okularnicy):

Dama Kier

dama kier

dama kier

ps. Z dwojga złego i tak wolę Walentynki od Hallowen

 

13:35, net.zuzaczek
Link Komentarze (3) »
czwartek, 29 stycznia 2009

 I nie tylko Muminek. Przez różowe okulary patrzyłam dziś na świat od rana. Bo słoneczko zaświeciło. Jak to mało do szczęścia potrzeba. Odrazu wróciła wena twórcza. W pracowni zawrzało, w kuchni udało mi sie wyrwać z zaklętego kręgu "schabowy łamany przez mielony" i stworzyłam arcydzieło pod tytułem Roladki z piersi indyka nadziewane szpinakiem i serem.Od razu mi lepiej...i rodzina przestała rozglądać się za kaftanem bezpieczeństwa tylko z mlaskotem pożerała obiad...Ach...muzyka dla duszy...

Pamiętecie poprzedni zegar z Muminkiem? Był niebieski. Ten namalowałam na zamówienie specjalne

moomins

moomins

15:25, net.zuzaczek
Link Komentarze (2) »

W mojej sypialni przybyła nowa lokatorka... Lawendowa lala uszyta przez Arine. Zerknijcie na blog tej dziewuszki w ramach poprawiania przedwiosennego humoru.


09:58, net.zuzaczek
Link Komentarze (1) »
środa, 28 stycznia 2009

Tak nazwałam tą herbaciarkę. Serwetka leżała w szufladzie parę lat, zanim się za nią zabrałam. Obrazek sam w sobie tak mi sie podobał, że bałam się zepsuć go oprawą. Wczoraj wpadłam na pomysł delikatnego cieniowania, wrażenia wody, zamglonego brzegu. Całość wyszła spokojna i melancholijna. Łódź oczekująca na sternika tak jak ja na nadejście pierwszego wiatru o zapachu wiosny.

To było tak: w ciemności nocy
Z gałązki wylazł żywy pączek.
Rozklejał się, ptakami kwiląc;
O świcie - westchnął. To był początek.
                                  
Godzinę blisko się dokwiecał,
Leniwie drzemiąc w ciepłej wiośnie.
Ciągnęły go z lepkiego gniazdka
Kwieciste ptaki coraz głośniej.

Godzinę blisko się upierzał,
Barw upatrując po ogrodzie.
Wyciągał go z zawięzi miękkiej
Skrzydlaty wietrzyk coraz słodziej.
                                

O, patrz, jak biją się o ciebie,
Złączone w jeden zgiełk pstrokaty:
Ptaki świergotem coraz tkliwszym,
Coraz żarliwszą wonią kwiaty!
              
Bezimiennego cię rozdwaja
W dwa cudy jedna twórcza siła,
I drży pod tobą niespokojna
Gałązka, która się powiła.

Wiec kto? wiec jak? Zawiało chłodem.
Czy ptak? czy kwiat? I gwar zamiera,
I rozpaczliwy strach istnienia,
W struchlałym sercu świata wzbiera.

Wtedy zerwałem go z gałęzi
Jak pierworodny owoc z drzewa:
I bardzo słodką wonią dyszy,
I bardzo smutne wiersze śpiewa.

                                                                                                                Tuwim

tea bag

tea bag

 

18:13, net.zuzaczek
Link Komentarze (4) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12